Chord Nation na Enter Enea Festival w Poznaniu

fot. K Pictures dla Enter Enea Festival 2016

Dzień drugi rozpoczął się z rozmachem, a mianowicie występem ponad dwudziestoosobowej orkiestry Nikoli Kołodziejczyka. Specjalnie dla nich enterowa scena została wcześniej rozbudowana o kolejne 20 metrów kwadratowych. Opłaciło się, bo złożona z muzyków pochodzących z trzech różnych krajów orkiestra dała wspaniały pokaz żywiołowego, prawdziwie zaangażowanego podejścia do muzyki, która nie idzie na kompromisy uproszczeń i nie wdzięczy się do słuchacza. Nie musi - po prostu broni się sama.

Anna Solak

Drugi dzień – pierwszy koncert – i natychmiast przeświadczenie, że biorę udział w czymś wyjątkowym. Na scenie Nikola Kołodziejczyk Orchestra.

Jakbym w krótkim czasie przeżył niesamowitą podróż, spotykając na swojej drodze big bandy i orkiestry, będące wzorcem dla tego typu muzyki. I co rusz dochodziłem do wniosku, że jednak bezsensowne są jakiekolwiek porównania.

Aż w pewnym momencie musiałem stwierdzić, że jedyne co mogę zrobić, to uznać przentowane „Chord Nation” za dzieło nad wyraz współczesne.

Wszelkie użyte analogie mają ewentualnie pokazać mi kontekst, pozwalający lepiej zrozumieć istotę wypowiedzi – pomyślałem, by już zaledwie po chwili zachwycać się drobiazgowo dopracowanymi aranżacjami.

Może faktycznie słyszałem czasami Gershiwna, a może wyłącznie dlatego, że chciałem go w tym ich graniu odnaleźć, przywiązany niesamowitą miłością do tego twórcy – do czego powinienem się wreszcie przyznać.

Albo momentami wokalizy Agi Kiepuszewskiej kazały mi poszukiwać – chociażby w latach 70-tych – jednak szybko porzucałem wszelkie rozważania, aby nie utracić kolejnej pięknej chwili.

Gdy widownię cieszyły dźwieki wyjątkowych instrumentów – takich jak rożek czy wibrafon, na które Nikola Kołodziejczyk zwracał uwagę przed występem – śledziłem z uwagą saksofony i trąbki. Ich potężna siła przekonywała, że mamy do czynienia nie tylko z czymś naprawdę perfekcyjnym, ale również idealnie odpowiadającym potrzebie czasów, w których żyjemy.

Muzyka Nikoli Kołodziejczyka jest aż tak sugestywna, że wręcz zabiera zdolność jakiegokolwiek wyobrażenia, jak mogłaby zabrzmieć inaczej taka współczesna orkiestra. I jeszcze jedna refleksja – „na żywo” wszystko brzmi lepiej niż z płyty, bez względu, czy wykonanie jest równie doskonałe.
Ta muzyka potrzebuje po prostu o wiele więcej przestrzeni, niżeli jakakolwiek inna – o czym nie muszę chyba nikogo przekonywać.
A gdy zaczynał wiać silny wiatr, kołysząc do tego drzewami… Ech, niesamowite wrażenie, które na pewno we mnie pozostanie – proszę mi wierzyć.

Piotr Bielawski